-
Niedziela, 19 września 2010
-
Z czasem zaczniemy porzadkować zdjęcia i podamy linki do albumów tutaj. Bardzo dziekujemy wszystkim ktorzy pomogli nam przy organizacji i wysyłali pozdrowienia.
-
22:40 wjechalismy na teren garaży na Jagiellońskiej. Tym samym zakończyliśmy ZŁOMBOL!!!! 15 dni, 6400km, przejechalismy 16 granic, 14 krajów, ponad 6000 zdjęć.
-
-
Piątek, 17 września 2010
-
No i opuściliśmy Austrię. Po całym dniu laby i oglądania filmów na kompie jedziemy do miejscowości Małe Ciche. Nasza podróż powoli dobiega końca.
-
-
Czwartek, 16 września 2010
-
Zostajemy kolejna noc "we" Wiedniu:) jutro po poludniu kierunek Polska i okolice Zakopanego. Dla Olka pozdrowienia i dla rodzicow Bolimy.
-
Prater zaliczony. Wlazłem na najwyzszą karuzele jaka istniała. Na nizszych bylismy z czeczunem a Bolima kupil bilet, ale zwial. Byl tylko z nami w domu strachu.
-
Caly dzien w Plitwickich i jeszcze 700km do Wiednia, jedni spali, drudzy prowadzili. Aktualnie jest 8 rano. Drzemka i zwiedzanie bedzie, Pratttteeeer:):)
-
Austria. Słowenia-zaskoczenie. Wszystkie stacje zamknięte nocą.Zero gazu. Teraz Graz i do Wiednia spać. Poszedł nam bezpiecznik od długich. 5191km. Pzdr Rawuk
-
-
Środa, 15 września 2010
-
No i ostatnie miejsce na Bałkanach zaliczone. Przepiękne krajobrazy i wodospady. Chodziliśmy 6h. Teraz cała noc jazdy aby rano wjechać do Wiednia. Damy radę:)
-
Spowrotem do Chorwacji, do parku krajobraz. Jezior Plitvickich. Dziś spalismy na trawniku zajazdu przy drodze. Klekocza ciegna w drzwiach. 4780km za nami.
-
-
Wtorek, 14 września 2010
-
Obejrz. hale Zetra, kompleks sportowy. Tam w 84 były igrzyska, 10 lat później w czasie wojny kostnica, obok cmentarz na płycie boiska. Jedziemy do Bihač spać.
-
Sarajevo. Oglądamy wojnę. Tunel-muzeum pod lotniskiem, którym uciekali ludzie. Teraz Aleja Snajperów, później Zetra. Co drugi budynek spalony i podziurawiony.
-
Wstalem, zimno tak ze spałem w samochodzie. Znalezlismy kemping w Sarajevie o 3 rano. Niezły, net jest. Dzis zwiedzamy Tunel of Life, Aleję Snajperów i inne.
-
-
Poniedziałek, 13 września 2010
-
Mostar. Wystarczy wyjść że starówki by zobaczyć co tu się działo. Co drugi budynek bez stropów, spalone i podziurawione ruiny. Szok. Jedziemy do Sarajeva.
-
Mostar. Starówka. Jemy lokalne Ćevapčići. Piękne miejsce. Nie chce się wierzyć w to co się tu działo. Na budynkach dziury po kulach.
-
Jesteśmy w Bośni i Hercegovinie. Przejście graniczne było mała budka. Do Mostaru 100km. Narazie wojny ani śladu. Andrzej zgubił klapki, 3 kraje wcześniej.
-
Powoli opuszczamy Dubrov.Piękna biała starówka z portem jachtowym.Pełno ludzi.Ceny straszne.Talez mięsa i frytek-120zł. Jedziemy na obiad do Bośni do Mostaru.
-
Po pół godzinie spędzonej na granicy wjechalismy do Chorwacji. Ceny 2-3 krotnie wyższe niż w CG a krajobrazy narazie podobne. Znaki z ostrzeżeniami o dzikach.
-
Ruszylismy z Herceg-Novi w kierunku Dubrovnika. Pogoda fajna, zachmurzenie, cieplo. Dziekujemy za pozdrowienia Neti, Kermitom i Ewelinie. Bolima dziekuje tez.
-
-
Niedziela, 12 września 2010
-
Kolejny spokojny wieczór, jest tak fajnie jak codziennie od tygodnia. Uzupełniamy energie na nastepne dni. Chyba bedziemy ostatnio załogą, która wróci do PL.
-
Herceg-Novi. Spimy na polu namiotowym u przemiłego starszego małżeństwa. Aktualnie piszemy z knajpki na starówce miasta. Piwkujemy i czekamy na jedzenie.
-
Zapchal się nam prawy spryskiwacz:):) właśnie zjechalismy z promu i wjechalismy do miejscowości Herceg-Novi. Albo zostaniemy tu albo do Dubrownika.
-
Mamy awarie.
-
Boka Kotorska to niesamowita zatoka Adriatyku z wysokimi klifami. Aparaty foto pracują pełną para. Nawet fiaty 1300 tu są. A Andrzej zjadł trawę.
-
Szukamy pamiatek ale wszedzie to samo, chinskie wisiorki z wieżą Eiffla. Zamiast jechac do Chorwacji polecam to miejsce. Bardzo tanio. Sprzedam Opla:)
-
Bolima dziekuje za zyczenia urodzinowe, a my za pozdrowienia Lafaarom, Stefanom i moim rodzicom. Pogoda fajna, nie ma upału, tylko duszno.
-
Ruszylismy dalej. Po sniadaniu nad morzem lecimy znow serpentynami na Kotor i Boke Kotorską. Nowe fotki na czeczuna Facebooku.
-
-
Sobota, 11 września 2010
-
Wjechalismy do Ulcinj. Śpimy za darmo w fajnym pokoju nad brzegiem Adriatyku. Wszystko załatwione przez przypadkowo spotkamych polaków. Dziś biba na plaży:)
-
Pierwsze tankowanie w Czarnogórze i jaja. Kasa fiskalna się zaciela. Kupiliśmy sobie kasetę z przebojami Czarnogóry, Ludzie nas pozdrawiają. Osły na ulicach.
-
Zjedlismy włoskie żarcie w greckiej knajpie w Albanii na tajlandzkich talezach. Jesteśmy już na granicy z Czarnogóra. To granica nr 9. Kierunek Ulcinj.
-
Siedzimy w knajpie w mieście na S. na północy. Godzinę szukaliśmy takiej z jedzeniem. Nikt tu nie zna angielskiego. Nawet gestykulujac się nie dogadujemy.
-
Mnóstwo rozebranych aut na poboczu. Raj starych mercedesów. Znaleźliśmy dwa rozebrane duże fiaty. Blachy zdrowe. Mega serpentyny. Kierunek Tirana i Durres.
-
Albania. Coś niesamowitego. Bunkry, osły, czerwone rzeki, dzieciaki z wiosek z kontami na facebooku, widoki, całe opuszczone osiedla. Bieda. Smutni ludzie.
-
Albania przywitała nas deszczem i sforami bezpańskich psów. Ze spania w namiocie nici. Znaleźliśmy hotel. 20€ za dobę i kazali się wynosić o 9. Jedziemy dalej.
-
Granica 8. Albania. Cały czas w górach. W Macedonii były super czyste toalety a tu są jak narazie super drogi. Leje. Szukamy suchego miejsca dla namiotów.
-
-
Piątek, 10 września 2010
-
Miejscowość Ohrid, Macedonia. Burza i leje. Kałuże tak duże że musieliśmy wjechać na stacje w obawie o samochód.
-
Wjezdzamy w góry między Macedonia i Albania. Jest noc i mocno błyska. Nie mamy noclegu nigdzie. Na pobocze lepiej nie schodzić, bo jest ostrzeżenie o minach.
-
Macedonia. 7 granica. Trzepali nas .Kazali wszystko wyciągać. Toalety tutaj to już sedesy, nie dziury w ziemi jak w Bułgarii. Gaz jest. Trochę taniej niż w pl.
-
Mamy pasażera na gapę. Czeczun przykreacajac most przed wyjazdem zostawił na nakretce klucz 22. Nie zdejmujemy go. Stukaja nam tuleje tylnego staba.
-
Może przez ż napisał czeczun:) Znów w samochodzie. Przez Edesse i Florine do Macedonii. Dzięki za pomoc w planowaniu drogi Maciążkowi i Oli.
-
Saloniki piękne. Gyros z cacykami zjedzony. Łaziny sobie po porcie. Bolima cały mokry. Może go chciało go porwać. Dzięki Toma i Janek za pozdrowienia.
-
Grecki poranek na kempingu na plaży morza egejskiego. Kąpiel na wielkich falach. Pogoda i widoki super Ruszamy do Salonik. Dziś w planie dojazd do Albanii.
-
-
Czwartek, 9 września 2010
-
Grecja. Kraj gyrosa i ryby po grecku. Turcję opuściliśmy na przejściu w Ipsala. Teraz A2 do Saloników. Śpimy, jemy i jedziemy. Jedziemy już sami. Gorąco.
-
Dzięki Stalinowi za pzdr, nie mozemy otworzyc strony bloga z fotkami wiec wrzucilismy kilka fotek na konto facebooka czeczuna. Bolima narzeka ze piwo "uryna".
-
Jadac do granicy z Grecją szukaliśmy kebaba, coby go porównać z warszawskim turkiem ale niestety, nic w bułce, same z ryżem. Znaleźliśmy - w Burger Kingu:)
-
Do Saloników 570km wiec jesli nie damy rady bedziemy spali na plaży. Dziekujemy za pozdrowienia smsowe Malinie, Adze i Bubsterowi, Leeyowi i reszcie.
-
Wczoraj bylo zwiedzanie Stambułu. pojechalismy tam kolejką, zobaczylismy najwieksze meczety, pochodzilismy po miescie. Dzis plan jest Grecja, moze Saloniki.
-
-
Środa, 8 września 2010
-
Jeden z kolegów przyjechał na start Trabantem,ktory sie rozkraczył. Zostawił go i po chwili w komisie kupił Poloneza Plusa. Bez przygotowania dojechal do Turcji
-
7 załóg już odpadło z powodu awarii, oprócz niewielkich problemów gotują się mosty w żukach. Startowalo 120 załóg, na mete dojechało ponad 100.
-
Dzis zwiedzanie miasta, zostawiamy samochody na lotnisku na strzeżonym, tramwajem do centrum. W planie Niebieski Meczet, zjedzenie kebaba i cieśnina Bosfor
-